czwartek, 11 kwietnia 2013

2.Co ty tu robisz?

                                                                 *Oczami Vicki*

-hej! - powitała nas Perrie
-Hej! - wyrwałam się
-Słyszałam, że shippujesz Zerrie? - zapytała z podniesioną brwią blondynka
-Tak... To źle? - nie wiedziałaś co zrobić
-Już lubię cię bardziej! Jesteś spoko.
-Dzięki, miło to słyszeć z ust samej idolki- odetchnęłaś z ulgą
-No tak... Dobrze no to może przedstawisz koleżanki? 
-Tak, to jest Susan a to Natalie
-Oh, a ty jak masz na imię? Hah - dalej pytała idolka
-Ja jestem Vicki.
-Dobra no to może pójdziemy wszyscy razem na lody? - podsumował Malik a wszystkie sę zgodziłyśmy
Zayn zaproponował, że może zadzwoni po resztę zespołu. Co miałam zrobić, musiałam na to przystać i nie ukrywam, że spodobał mi się ten pomysł. Podczas gdy mulat rozmawiał przez telefon podeszła do mnie jego dziewczyna.
-Wydajesz się być ciekawą osobą. Myślałam, że może się zaprzyjaźnimy- powiedziała pewnie Perrie
-Mam nadzieję, że tak będzie - przez resztę drogi rozmawiałam z nią o wszystkim.. czyli o niczym ;) Doszliśmy na miejsce i spędziliśmy razem miło czas. Przyszła reszta zespołu i nie ukrywam, że to nie złe wariaty ;D Louis zapodawał jakieś kawały i cały czas się z czegoś śmialiśmy, Liam kłócił się z kelnerką, że nie będzie mieszał kawy łyżeczką, ale w końcu się poddał. Niall poszedł zamówić jeszcze kawałek ciasta, Harry śmiał się i wydawało się, że tylko Hazza i Zayn zachowują się normalnie. Nie wiem jak ten Irlandczyk może pochłonąć tyle jedzenia na raz... Musieliśmy się ulotnić z kawiarni, bo paparazzi nas wychwycili i strzelili kilka fotek. Niestety Sus i Nat musiały wyjść wcześniej i byłyśmy razem z Pezz jedynymi dziewczynami.

                                                         *Oczami  Louisa*
Zaciągnąłem Vicktorię na stronę i podałem jej mój numer proponując spotkanie jutro.. To było dziwne, że się zgodziła bo prawie w ogóle mnie nie znała. Łaziliśmy tak jeszcze do 20 z hakiem. Robiło się ciemno więc zaproponowałem Vicki, że odprowadzę ją do domu. Stwierdziła, że mieszka niedaleko więc pójdzie sama... 

                                                    *Znów oczami Vicki*

Szłam  właśnie najciemniejszą uliczką i się nie bałam.. Cały czas myślałam o Louisie.. był taki.. taki przystojny, miał poczucie humoru i po prostu.. Chyba się zauroczyłam. Nagle poczułam szarpnięcie za ramię i upadłam na ziemię. Szybko wstałam i zaczęłam uciekać. Wybiegłam na ulicę i usłyszałam tylko pisk opon, jedyne co zobaczyłam to światła samochodu. Słyszałam tylko czyjś głos aby wezwali pogotowie...  Film mi się urwał. Obudziłam się w szpitalu, zobaczyłam nade mną lekarza, który sprawdzał coś przy kabelkach i urządzeniach... chyba zauważył, że się obudziłam bo wyszedł z sali, a po chwili wszedł do niej Zayn... Jego oczy były czerwone od płaczu.. przecież nie znał mnie długo i nie musiał się mną interesować
-Jak długo tu leżałam?
-Tydzień... - powiedział załamanym głosem
-Ah... Dlaczego płakałeś? - nie dostałam odpowiedzi więc ponowiłam pytanie, ale odpowiedzi jak nie było tak nie ma...
-I tak się kiedyś dowiem... - stwierdziłam pewna siebie. 
-Być może - powiedział to tak, że ledwo usłyszałam i wyszedł, a po chwili weszła Perrie
-Jak się czujesz? - spytała z przejęciem w głosie
-Dobrze, co ty tu robisz? Skąd wiedziałaś, że jestem w szpitalu?
-Louis dzwonił do ciebie, ale nie odbierałaś więc poszedł do ciebie do domu... 
- Jak to do mnie do domu? Przecież mu nie mówiłam gdzie mieszkam... - przerwałam jej
-Nie było ciebie więc obdzwonił wszystkie szpitale i znalazł ciebie tutaj, a co do tego, skąd miał twój adres to... |Dla chcącego nic trudnego - zaśmiała się delikatnie.
Urządzenia zaczęły piszczeć, a ja nic nie pamiętam co działo się dalej...



___________________________________________________________
Jest i kolejny rozdział, ale nie ma komentarzy.... Jesteście ciekawi jak potoczy się akcja? ;) Pozdro!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz